• Piec kuchnia

    Rozpocząłem konstruowanie nowego zewnętrznego pieca kuchni do gotowania i pieczenia potraw. Wyłoniła mi się potrzeba pieca dostosowanego przede wszystkim do tego celu. Przygotowywanie jedzenia w piecu werandowym stało się dla mnie na tyle uciążliwe, że mam wystarczającą motywację do zrobienia nowego pieca. Poza tym od dawna chciałem mieć większy piekarnik do pieczenia przynajmniej 6x1.4kg bochenków mojego chleba na raz i mieć możliwość utrzymywania temperatury w czasie pieczenia bardzo precycyjnie. Tę dodatkową zewnętrzną kuchnię robię też z myślą o przygotowywaniu dużej ilości jedzenia na przez wiele osób na raz poczas spotkań u mnie.
    Palenisko rocket nowego pieca robię na wzór sprawdzonego paleniska w piecu werandowym, z małymi zmianami na podstawie doświadczeń z używania werandowego.
    Glinę na łączenie elemetów paleniska i całej konstrukcji z cegieł kopię z miejsca w ogrodzie warzywnym, gdzie przygotowuję kolejną grządkę do uprawy warzyw metodą zakopywania dużej ilości drewna w ziemi do głębokości 1m. Przed przystąpieniem do konstruowania zgromadziłem cegły i dużo gliny z wykopu. Glinę układam w formie zwartego prostopadłościanu i zwilżam ją wodą po ułożeniu kolejnej warstwy i od wierzchu stale co jakiś czas.
    Do mieszania gliny wynalazła mi się świetna, mocna wiertarka z odpowiednim mieszadłem - bezwysiłkowe i idealne mieszanie gliny zamiast żmudnego, bardzo ciężkiego ugniatania ręcznie. Za radą Kasi z Barkowa do gliny dodaję trochę przesianego popiołu z drewna. To ma poleszyć jej właściwości że mniej pęka i lepiej znosi bardzo wysoką temperaturę i częste zmiany temperatury.
    Konstruowanie rozpocząłem od ułożenia powierzchni z dużych, ciężkich płyt betonowych. Na nich umieściłem warstwę dużych pustaków max. Ruszt paleniska jest wtedy wyżej i pod nim można umieścić duży pojemnik na popiół. Po używnaiu różnych pieców przekonałem się, że duży pojemknik na popiół i łatwa dostępność przestrzeni wymagających okresowego czyszczenia jest bardzo warta zadbania o to nawet dużym nakładem dodatkowej pracy przy budowie pieca.

    Początek konstruowania komory spalania - głównej części pieca. Dolną półkę do wrzucania odcinków gałęzi zrobiłem z grubej blachy stalowej. W piecu werandowym mam ją zrobioną z dość cienkiej blachy ze stali kwasoodpornej. Za bardzo wyginała się pod wpływem nagrzewania. Zobaczymy jak sprawdzi się ta. Mogę ją wjmować i w razie potrzeby zamienić na inną. Na dół komory spalania dałem od środka zwarte rozbiórkowe płyty z materiału - mam nadzieję, dobrze znoszącego częste podgrzewanie do temperartury 1.000 stopni. W piecu werandowym mam od środka od razu porowarte cegły, które z czasem zbyt mocno wykruszją się. Te zwarte mogą zbyt mocno utrudniać wystarczajace rozgrzanie komory spalania - do sprawdzenia podczas użytkowania.

    Koleny etap konstruowania: więcej cegieł wokół komory spalania i umieszczona półka nad otworem do wrzucania odcinków gałęzi. Na tę półkę wziąłem płaską płytę podobną do tych, których użyłem do komory spalania na dole.

    Przygotowana następna warstwa cegieł przyciętych i dopasowanych

    Tak tak wygląda kolejna warstwa cegieł po wklejeniu na glinę

    Dobudowany do końa do góry dopalacz gazów nad komorą spalania i zbudowane ściany zewnetrzne caego pieca

    Środek z widocznym wylotem kanału zasysania powietrza z dołu, zabezpieczonego siatką metalową i zbliżenie wlotu tego kanału na dole pieca od tyłu.
    Na podstawie doświadczeń z piecem werandowym postanowiłem umożliwić obieg powietrza wokół kolumny nad komorą spalania żeby wstenie ocieplać od niej powietrze do komory spalania. Jeżeli obieg wokół kolumny spalania z wlotami od przodu będzie wystarczający, wlot kanału od dołu ma być zamknięty. Eksperyment.

    Widok z blachą odzielającą środek


    to be continued
    Michael.